wtorek, 2 listopada 2010

Falling

01-s

03-s

02-s

Falling leaves co prawda, ale to zawsze miło (choćby sądząc po zdjęciach). Jesień potrafi być absolutnie przepiękna.

08-s

05-s

Zdjęcie mówi samo za siebie - aczkolwiek ta mysz była naprawdę zabawna! Gołębie i inne stworzenia latające są stanowczo bardziej przerażające niż małe myszy siedzące w liściach.

06-s

04-s

bluzka - c&a; szorty - orsay; sweterek komunijny (na zdjęciach brak) - sh; buty - street; serduszko - six; szalik - bazarek;

07-s

fot. - Nath

sobota, 30 października 2010

I am in misery

01-s

10729-s

Moje szalone uśmiechy trochę świadczą o tym. Misery ( swoją drogą - polecam!) to może ciut za duże słowo, ale ostatnio jakoś trudniej się ogarnąć i znaleźć sens w czymkolwiek. No nic. Byle minęło, a za jakże różnorodną mimikę na zdjęciach mogę winić słońce, które akurat postanowiło świecić mi w oczy. Nie żeby mi to nie odpowiadało, niech świeci jak najwięcej - przynajmniej jest miło.

W ogóle to prawie bym zapomniała, że dzisiaj na blogu następuje premiera mojego szycia! Za sprawą spódnicy uszytej przeze mnie (z pomocą ze strony taty, ale zawsze) od podstaw, z zasłonki wyszperanej w ciucholandzie, ale to nie jest ważne ;) Trochę czasu od zrobienia jej minęło, pewnie z pół roku? Nie ma pojęcia. Mimo że nie jest idealna jestem z niej całkiem dumna :)

02-s

03-s

Kolczyki to małe DIY, które w sumie kosztowało 2,80zł! Oto przepis:
kupujemy sztyfty do robienia kolczyków na przykład w Empiku (4 zł za dwie pary). Znajdujemy w domu dowolny mocny klej w rodzaju kropelki. Znajdujemy w pasmanterii ładne materiałowe kwiatki (na przykład dwie różyczki po 0,4zł sztuka). Przyklejamy i gotowe!

07-s

06-s

spódnica, kolczyki - diy; sweter, torebka - sh; szalik - bazarek; buty - ccc; bluzka - vero moda; zakolanówki - atmpsphere

04-s

fot. - Nath

sobota, 23 października 2010

"Wyglądasz jak marchewka"

01_s

Zdjęcia może trochę mało to oddają. Pomarańczowy płaszcz to całkiem fajna sprawa, serio. Ale nie polecam, wolałabym nie oglądać za wiele podobnych na ulicach.
A, i naprawdę nie marznę w ręce.

I ostatnio mam wrażenie, że grupa "I seriously need more than 24 hours in a day!" jest bardziej prawdziwa niż bym chciała. Nagle trzeba zrobić tyle rzeczy, że aż nie wiadomo od czego zacząć. Chociaż chyba tak lepiej. Tak myślę. Już wolę to niż wracanie do domu z perspektywą szalonego popołudnia i wieczoru w towarzystwie pracy domowej.

04_s

Dodatkowo - świat jest naprawdę mały, bardzo mały. Bo od kiedy zna się z podstawówki siatkarzy (jak w MOSie gra to też siatkarz w końcu)? Pomijając takie przypadki jak widzenie ich na przystankach tramwajowych, albo na targach handmade. Nie wiem, naprawdę.

03_s

Mina ze zdjęcia trzeciego to nic innego jak moje próby podśpiewywania sobie You don't know me w wykonaniu University of Georgia - genialne!

02_s

PS Dla spostrzeawczych: mamy dzisiaj małe miejscowe "przed i po".

05_s

08_s

płaszcz - papaya(bazarek); szorty (ulubione N. i M. ;) ), sweter, bluzka, pasek, torebka - sh; kluczyk - c&a; szalik - bazarek; buty - deichmann; zegarek - mamy

09_s

06_s

fot. - Nathi

07_s

sobota, 16 października 2010

Love Gives Me Hope

02_s

05_s

Czytanie inspirujących historii różnych ludzi naprawdę wciąga. O tym co miłego robią dla siebie, jak ktoś całkiem obcy potrafi wykazać się współczuciem i zrozumieniem, jak potrafią się kochać mimo upływu czasu. Naprawdę niesamowite, że ludziom jednak przydarzają się rzeczy warte podzielenia się z innymi, dające nadzieję, że ze światem nie jest jeszcze tak źle, że nadal można znaleźć kogoś wyjątkowego.

Mimo powracających wątpliwości w swoje własne cele, marzenia, przyszłość, coś dającego nadzieję zawsze się przydaje. Bo warto wierzyć.

Unconditional love and sudden kindness GMH.
01_s

04_s

03_s

09_s

spódnica, sweter, torebka - sh; bluzka - vero moda; bransoletki, pasek - prezent od N.; buty - ny; zegarek - maminy; szalik - bazarek;
06_s

fot. - Nathi <3

czwartek, 14 października 2010

"Ja wcale nie narzekam! Ja tylko..."

01_s

...wyrażam swoją opinię na dany temat. Na przykład. Bo w sumie coś w tym jest. Można czytać definicje ze słownika, ale i tak trudno rozgraniczyć narzekanie (marudzenie, gderanie i inne takie też) od zwykłego stwierdzania faktu.
Zaczynam od tego z powodu bransoletki (ta z muliny, jest mało spektakularna, ale that's not the point). Podążając za panem Alexem Dayem, razem z N. i M. mamy plan - nosić bransoletki przez 20 dni. Z tym że za każdym razem kiedy się na coś narzeka trzeba ją zdjąć, przełożyć na drugą rękę i zacząć odliczanie od nowa. To naprawdę trudne. I uświadomiłam sobie, że po prostu nie jestem pozytywnym człowiekiem. Ale nie chcę tylko dodatkowo marudzić z tego powodu. Skoro już chce się wprowadzać zmiany w swoim życiu to trzeba się za to wziąć, o.

03_s+

06_s

Schodząc na ziemię (całkiem dosłownie) - życie jest niesprawiedliwe (nie, to nie jest narzekanie, tylko taka refleksja). Bo niby czemu TE buty na zdjęciach wyglądają na takie niziutki, a tak naprawdę są jednak dość wysokie? No czemu? Jak uznałam za słuszne żeby dodać na zdjęciu - 9 cm nie bierze się z powietrza przecież!

PS W razie zobaczenia w tle kawałka Agnieszki Dygant z dzieckiem na jakimś zdjęciu proszę się nie dziwić, w końcu pan uśmiechnięty paparazzi nie pojawia się codziennie, a już tym bardziej nie prosi żeby go schować ;)
05_s

04_s

spodnie - orasy; bluzka - vero moda; sweter - sh; szalik, torebka - bazarek; serduszko - six; bransoletka - od N.; kolczyki - aldo; buty - atmopsphere;
08_s

fot. - Nathi

sobota, 9 października 2010

PŻ

05_s

07_s

Plany wreszcie zaczynają się spełniać. Początek realizacji podróży życia i najfajniejszych ferii świata - bilety już w końcu są! A to znaczy, że na serio TAM jedziemy! Ojaaa.
Naprawdę miło mieć na co czekać i do czego dążyć. Nawet jeśli po tym na co się czeka już nic nie ma, dosłownie, żadnych pomysłów na siebie. Lepsze to niż nic w ogóle, odpowiedź jest całkiem prosta.

01_s

10_s

Sweter w zeszłym roku występował w formie tylko domowego okrycia ocieplającego w chłodne wieczory, ale od jakiegoś czasu wychodzi na światło dzienne. Nie powiem, całkiem mnie to cieszy.
Zauważyłam też, że z niewiadomych dla mnie przyczyn kwiatki poszły lekko w odstawkę. Ale bez obaw, będzie więcej, co jak co ale nie ma to jak miłe kwiatki w odpowiednio dużej ilości.

09_s

06_s

08_s

sweter, pasek, torebka - sh; sukienka - sh+DIY; buty - ccc; bransoletki - mamy(vintage), six; zegarek - maminy; szalik (tak, ostatnio nie rozstaję się z nim na krok) - bazarek;

03_s

fot. - Nathi

środa, 29 września 2010

10 things I like

Nawiązując do kolczyków z ostatniej notki - przydałaby mi się cała gama różnych wartości, które są potrzebne w życiu. Z Love, Luck i Peace niby zajdę całkiem daleko, ale to nie zawsze wystarcza.
Na przykład ostatnimi czasy całkiem przydatne byłyby takie albo takie. Także jeśli ktoś uzna, że ma na stanie nadmiar wiary we własne marzenia to z chęcią trochę przygarnę. I tak jest lepiej, ale wolałabym wrócić do tej entuzjastycznej wersji siebie, która chce robić milion rzeczy na minutę, jak najszybciej.

DSC00328

Zostałam też ostatnio klepnięta do napisania 10 rzeczy, które lubię. Także proszę bardzo:

1. Jedzenie. Lubię to ciut za słabe słowo na naszą relację, ale niech będzie i tak. Niestety - widać. Mogłabym godzinami o ty gadać i gadać, ale może ograniczę się do cudownej trójki - makaron, ser i czekolada. Bez tego nie ma życia!
A gotowaniem w miłym towarzystwie też nie pogardzę.
2. Szycie i DIY. Nie ma to jak poczucie, że stworzyło się coś, coś całkiem nowego, czego wcześniej nie było, zupełnie własnoręcznie. Satysfakcja jest naprawdę niesamowita. A już zwłaszcza jeśli to ubraniowe szycie i można z dumą prezentować światu co się zrobiło na co dzień. Polecam!
3. Siatkówka! To, że siatkarz jest ideałem mężczyzny i cnót wszelakich to fakt znany nie od dziś. Żeby nie było - nie jestem fanką tylko wizualnej strony polskich zawodników (aczkolwiek momentami trudno nie być), tu chodzi o całość. Kibicowanie (czyli krzyczenie w niebogłosy na przykład "Heeej AZS, lalalala!" i klaskanie aż ręce będą odmawiać posłuszeństwa), o samą siatkówkę. To naprawdę trudno wyjaśnić - trzeba poczuć.
4. Buty. O ubraniach nie wspominając (co za szok, prawda?). Mam wrażenie, że nie ważne ile rzeczy bym miała i tak znajdzie się coś "koniecznie potrzebnego bez czego nie mogę przeżyć kolejnego dnia". Aczkolwiek staram się walczyć z tym, skutki bywają różne.
5. Vintage. Czasem mam wrażenie, że powinnam urodzić się w innych czasach. Bo to teraz ... no cóż, nie dowiem się jak naprawdę było kiedyś, ale momentami dzisiejszy świat mnie przeraża, ludzie, to co z siebie robią, nawet jak wyglądają i mówią.
A ubrania z ciucholandów mają swój klimat, stare rzeczy w ogóle, są niepowtarzalne i znalezienie jakiejś perełki naprawdę cieszy.
6. Grafika/design. I robić i oglądać taki dobrze zrobiony. Ludzie bywają tak genialni, że można tylko patrzeć z takim "Łooooo".
Niestety, z drugiej strony, przykładów tak przykrych, że aż szkoda słów, jest stanowczo za wiele. Dobrze by było jednak uratować ten świat grafiki (i fotografii). W ogóle estetyka powinna być podstawą czegokolwiek. Tak, powinna.
7. Będzie w jednym worku - muzyka, filmy, książki. Bo dzięki temu można się oderwać od swojego życia i przez moment czuć się jak ktoś zupełnie inny. Z muzyką - to niesamowite kiedy słyszy się piosenkę, która prawie dokładnie odpowiada temu co czujesz. Pomijając, że słyszenie ulubionej piosenki w radiu jest dużo bardziej ekscytujące niż na mp3 ;)
8. Brytyjski akcent. Nie żebym go wiele słyszała na żywo (oby to uległo zmianie!), ale aż się rozpłynąć można...
9. Slow motion. Ponoć jem w zwolnionym tempie. I nie znoszę się śpieszyć, miły powolny spacer jest stanowczo lapszą formą przemieszczania się gdziekolwiek.
10. Pytania. To naprawdę trudne, żeby zadać właściwe pytanie. I niektórym się udaje. Why?

To by było na tyle. W dużym, dużym skrócie. Acz lepiej tak niż w ogóle.